// Narry Storan//

Tytuł: Kim Ty Do Cholery Jesteś ? 

Bohaterowie: Harry Styles,Niall Horan. Oraz Pierre Edwarts. 

Czas akcji: Wakacje oraz początek roku szkolnego. 

Opis: Niall na pozór wyglądający jak Anioł. Może i tak wyglądał? Nieopalone ciało,niebieskie jasne oczy,malinowe wąskie usta,oraz blond włosy. Ale co naprawdę kryje się w środku tego blondynka ? Harry nigdy nie wierzył,że go to spotka. Że spotka,kogoś kto wygląda jak Anioł,a tak na prawdę jest…..Kim? 

 One Direction nie istnieje. Chłopcy nie znają się. 

Harry uwielbiał morze. Lubił czasami się spiec na gorącym pisaku i jeszcze bardziej palącym Słońcu, ale najbardziej lubił patrzeć na Zachody Słońca,i posłuchać szumu morza. Co roku przyjeżdżał do tego samego hotelu,witała go ta sama Edwarts,która rzucała się na niego gdy tylko zobaczyła go w hotelowych drzwiach.Hotel był duży i zielony. Miał duże okna,a przed wejściem był piękny dach. Nad którym rozciągał się neonowy napis-Logoona Hotel. Jedyne co się zmieniało to ludzie przyjeżdżający tutaj. Harry rozmawiał z nimi,najczęściej były to rozmowy typu : Skąd pan/pani jest? Podoba się tu pani? Piękny widok? Jak pan/pani spędza wakacje?  Harry lubił poznawać nowych ludzi i się o nich wiele dowiadywać.  

   Wstał z łóżka i ubrał swoje białe trampki przed kostkę. Chwycił klucze od pokoju z numerem 69 oraz telefon. Chwycił za klamkę i otworzył drzwi tym samym uderzając nimi kogoś. Szybko podbiegł do blondyna,który leżał na podłodze. Styles wyciągnął do niego rękę. Wow,jaki on piękny. Ma boskie oczy-pomyślał. Stali tak na przeciwko siebie,trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy,jakieś kilka sekund.

-Nic Ci nie jest-zapytał Harry drapiąc się po karku. 

-Nie.-odpowiedział z wyraźnym akcentem.-Niall. Niall Horan.-podał mu znowu rękę.

-Harry Styles.-uścisnął dłoń.

              Niall znowu zaczął się turlać ze śmiechu kiedy Hazza opowiadał na przemian jakieś kawały,czy śmieszne momenty z życia. Po tym incydencie na korytarzu,postanowili się spotkać u Niall’a w pokoju. Harry opowiedział gdzie się urodził,o rodzeństwie innych takich sprawach. Niestety Horan powiedział mu tylko że pochodzi z Irlandii i kilka faktów o sobie. 

 Po kilku dniach chłopacy zaczęli się przyjaźnić. Nigdzie bez siebie prawie nie szli. Powierzali swoje sekrety,ale Niall nie zawsze był z Harrym szczery. On mówił mu samą prawdę,np. że jest gejem. pewnego dnia,coś się stało:

Spacerowali sobie uliczkami Majami. Była noc,a im nigdzie się nie śpieszyło. Nagle Harry wbiegł w ciemna uliczkę a Horan za nim.

-Coś si..-nie dokończył,bo młodszy chłopak wpił się w usta Irlandczyka. Popchnął go na ścianę i miażdżył swoim ustami jego. Niall oddawał każdy pocałunek.Nagle odepchnął go,Harry lekko zdezorientowany  obdarzył Nialla? 

Gdzie Niall? przed chwilą tu był. Rozpłynął się? Przeszukał najmniejszy kąt. Nie było go. To gdzie był? Ciągle myśląc gdzie Niall,poszedł do hotelu. Dowiedział się od Pezz że,Niall się nie zjawił. Wysłał mu SMS o treści-Hej,gdzie Cię wcięło? Nie doczekał się odpowiedzi. Z dziwnymi myślami poszedł spać. Gdy tylko zamknął oczy widział Nialla. Był w jakiś sali. Miał na sobie to co dzisiaj,czuli czarną bokserkę i beżowe rurki obniżonym stanem. Z jego pleców wyrastały…Skrzydła? Tak to były skrzydła.Błyszczały w lekkim mroku. Klęczał. Przed nim była jakaś postać która mówiła coś w stylu: Zawiniłeś Azraelu/Zdradziłeś Nas! 

Reszty snu Harry nie pamięta…

Od tego dnia nie widział Irlandczyka. Edwarts tak samo,więc powiadomiono policję. Ale nic. Styles czuł że coś niedobrego dzieje się z jego przyjacielem. Właśnie przyjacielem. Zakochał się w nim. W jego pięknych oczach,farbowanych włoskach,tym wspaniałym akcencie,oraz za tą wrażliwością. Zaczął się lipiec. Od zaginięcia Nialla,minęły 3 tygodnie. Ani po nim śladu. Harry płakał co noc,a ponad to od tygodnia miał same koszmary. 

         Zaraz po śniadaniu Styles poszedł na spacer. Chodził po lesie gdy,nagle usłyszał hałas.Szybko pobiegł w to miejsce. Leżał tam…Niall??

-Niall,Boże. Nic ci nie jest

-N-nie.-powiedział słabym głosem blondyn.Dopiero teraz Hazz zauważył że na całym ciele chłopaka są rany,a on sam jest tylko w bokserkach. Przytulił go,mocno.Nagle ma jego rękach pojawiła się krew. Zaniósł Niall do hotelu gdzie zaczął przemywać rany i zakładać czyste opatrunki. Edwart zawiadomiła policje że Horan się znalazł. 

 Niall położył się na łóżku,czuł że z jego pleców cieknie krew, Harry w tym czasie opatrywał jego nogi,brzuch,i ramiona. 

-To powiesz mi gdzie zniknąłeś na te 3 tygodnie. I jak ? I kto cię tak pobił?-zadawał masę pytań. Niall powiedział ciche zaraz ci powiem i zamknął oczy. Harry kazał mu wstać i odwrócić się do niego tyłem. To co zobaczył,przeraziło go. Z pleców Nialla z dwóch miejsc płynęła krew w dół pleców. Niektóra już zasychała.Szybko zaczął to przemywać. Blondyn stał cicho,ale czasami cicho jęknął z bólu. 

-Hm?-zapytał Hazza i podniósł jedną brew czekajac na odpowiedź ubranego już Niall.

-Nie wiem od czego zacząć.

-Od początku-powiedział lokowaty

-Okay.Ja. Ja nie jestem człowiekiem. Byłem Aniołem.-Harry zachłysnął się herbatą.-Tak byłem. To niedorzeczne ale,prawdziwe. Przyjechałem tu na wakacje.Żyło mi bardzo dobrze.Po nocach,spędzałem na rozmowach z Bogiem,albo Aniołami.Telepatia-powiedział gdy zauważył pytający wzrok Hazzy.-albo modlitwa.Wiesz,gdyby nie ty spewnoscią nadal miałbym moc spełniana życzeń. Tak,MIAŁEM-położył nacisk na te słowo.-Byłem Aniołem który spełnia życzenia. To wszystko Ty to zepsułeś!-Niall nagle wybuch-Przez twój durny pocałunek,przeżyłem piekło!Najpierw Sąd,tortury. A na końcu…

-Na końcu?-zapytał Curly. Nie wiedział czy ma wierzyć Niallowi. Ale uwierz. Tak zniknął.Sąd -widział to w swoim śnie gdy Niall się rozpłynął w powietrzu.

-Skrzydła.

-Co,Skrzydła?

-ODCIĘLI MI JE!! ZABRALI!WYRZUCILI DO ŚMIECI! A TO WSZYSTKO PRZEZ..CIEBIE-krzyczał. Pokazał palcem na Harr’ego,mówiąc ostatnie słowo.Harry nie rozumiał dlaczego,właśnie przez Niego, zabrali Horankowi Skrzydła-PRZEZ TWÓJ POCAŁUNEK ! PRZEZ CIEBIE ZABRALI MI MOJE DAWNE ŻYCIE. MOC,SKRZYDŁA. !PRZEZ CIEBIE ZOSTAŁEM WYPĘDZONY Z NIEBIOS! ZOSTAŁEM CZŁOWIEKIEM ,HARRY.Potworem-powiedział po czym zaczął płakać. Harry przytulił Go po czym sam się rozpłakał. To przez niego Niall stał się…

-Człowiekiem ?

-Kazali mi wybierać. Albo natychmiastowa śmierć,albo ….Wygnanie z Niebios. -powiedział i zaniósł się większym płaczem. Harry gładził go po plecach. Położył się na łóżku i zaczął zasypiać. Zamknął oczy i,po porostu zasnął. 

    Obudził się słysząc ciche pochrapywanie Nialla. Jego twarz wyglądała…starzej. Harry nie mógł znieść,że zakochał się w Aniole,i to przez niego jest teraz,człowiekiem. Pewnie mi nigdy nie wybaczy-pomyślał. Chwycił kartkę i długopis ,zaczął pisać list.

Drogi,Nialler.

     Przepraszam Cię,bardzo że przeze mnie musiałeś tyle wycierpieć. Przepraszam. Nie wiem,czy to prawda.Ale chyba tak,nigdy nie sądziłem że spotkam Anioła. Przepraszam jeszcze raz. Wyjeżdżam do Polski,bede tam pracować. Mam nadzieje że będzie Ci lepiej be ze mnie. Ale ja..

    Kocham Cię i dlatego Cię pocałowałem. Nie wiedziałem że ty jesteś Aniołem.

                                                                             Kocham Cię.

                                                                                         Harry xxx

Chwycił rączkę walizki i wszedł do samolotu. Jedna samotna, łza spłyneła po jego policzku. Przepraszam-szepnął. I ułożył wygodnie głowę i zasnął…

        Kto wie może,i wśród nas są Anioły ??

    

awww…. ♥

awww…. ♥

By far
the finest tumblr
theme ever
created
by a crazy man
in Russia